Skąd pomysł na blog o Mediolanie i o Włoszech? Czemu masz to wszystko czytać?

O mnie

Po pierwsze dolce vita sharing 😊 – na poprawę humoru i choć na chwilkę zapomnienia 😊

Po drugie cenne, wieloletnie doświadczenie, którym chcę się podzielić w ramach promowania kultury włoskiej.

Od czasu mojej historii w Bergamo minęło 14 lat (sic!). Przez ten czas obserwowałam, eksperymentowałam, uczyłam się na własnej skórze, popełniłam całą masę gaf. Niektórych jestem świadoma, innych wciąż nie. Dziś interpretacja włoskich zachowań i schematów postępowania jest dla mnie naturalna, weszła mi w krew. Gdy goszczę polskich znajomych u siebie, w Mediolanie, nie nadążam z tłumaczeniem wszystkich zawiłości tej kultury. Gdzie i jak jeść? Jakie potrawy i napoje można ze sobą łączyć? O której godzinie najlepiej spożywać posiłki? We Włoszech nie chodzi się „na wino”. Cappuccino przed pizzą to nie najlepszy pomysł itp. Mnie też wciąż zdarza się popełniać gafy. Proszę wtedy męża, teściów czy szwagierkę i szwagra o wyjaśnienia. Jestem tutaj w sieci, aby podzielić się moim doświadczeniem i zebrać w pigułkę własne obserwacje i fakty na temat kultury i życia Włochów, opowiedzieć o swoich wpadkach. Mam nadzieję, że dzięki temu uniknę telefonów od znajomych i rodziny (które odbieram co roku) z zapytaniami w stylu: „Ej tutaj restauracje są zamknięte o 17:00! Co ja będę z dziećmi jeść? No wiem, że mówiłaś, że zamknięte, ale nie myślałam, że aż tak zamknięte”…

Przy okazji może pomogę Ci przygotować się do wakacji, tak by czerpać z nich jak najwięcej. Bo nawiasem mówiąc, można zjeść o 17:00, ale tylko w turystycznych miejscach. Wtedy dla odmiany odbieram telefony typu „Ta włoska pizza to nie jest dobra, sucha była. W Polsce jest lepsza, kukurydzy dają więcej”.

Po trzecie obalanie stereotypów.

Najtrudniej rozprawić mi się z tym, który mówi o Włochach „nierobach” i brudasach oraz „ofkors” z tym, który głosi, że w Mediolanie nic nie ma, więc po co tam jechać (sic!).

Po czwarte dzielenie się pięknem Italii.

Włochy to przepiękny, bardzo różnorodny kraj. Byłam już w prawie każdym jego regionie. Czuję, że wykorzystując swoją wiedzę i doświadczenie, mogę ułatwić Polakom zwiedzanie, dotarcie do nieznanych zakamarków, albo wręcz przeciwnie – pomóc w wybraniu tych prawdziwych perełek. Jest tu do zobaczenia i zwiedzenia co niemiara.

Po piąte chęć jednoczenia zarówno italomaniaków, jak i osób, które przeprowadziły się do Włoch i są otwarte na bliskość rodaków.

Wiem, że bycie na obczyźnie ma swoje cienie i blaski. Ktoś kiedyś powiedział mi, że mieszkanie w dwóch krajach, to jak siedzenie jednym tyłkiem na dwóch krzesłach. Na żadnym z nich nie siedzisz wygodnie, bo siedzenie na krawędziach nie jest szczytem komfortu. Hej, Rodacy! Łączmy się i wspierajmy na tej włoskiej ziemi.

Po szóste język włoski.

Obecnie, stwierdzając szczerze i nieskromnie, mówię biegle po włosku. Jest to język, którego używam na co dzień. W ciągu dnia posługuję się nim częściej niż polskim. Mówię po włosku w domu, w pracy i na ulicy. Mój poziom znajomości to C2. Owszem popełniam błędy, często źle używam rodzajników, a mój akcent nie jest perfekcyjny (co uważam za powód do dumy, bo każdego dnia podkreśla moją ciężką pracę), ale i tak jestem z siebie niesamowicie dumna, że osiągnęłam taki poziom znajomości języka obcego. Wymagało to czasu, ciężkiej pracy i odwagi (potocznego wywalenia na opinie różnego rodzaju). Z chęcią podzielę się moją znajomością języka. Mogę świecić przykładem pracowitości, wytrwałości, odwagi i ogólnej swobody w mówieniu po włosku.

Zainteresowana/ zainteresowany?

Który z powodów najbardziej Cię interesuję? Czego szukasz, szperając w blogach dla miłośników Italii?

Dodaj komentarz