Jak zamówić kawę we włoskim barze – 11 wskazówek

Włoski bar

Jak zamówić kawę we włoskim barze? Wydaje się to proste: wejść, zamówić, zapłacić, wypić i wyjść. Czy tak właśnie jest? Nie do końca, ponieważ we Włoszech ten szyk czasami wygląda zupełnie inaczej!

Na początku mojej włoskiej przygody chodzenie do baru było wyzwaniem i widziałam, że moim zachowaniem odstaję od „normy”. Pojawiło się we mnie wiele frustracji w związku z zamawianiem kawy i poruszaniem się po barze. Próbowałam zrozumieć, gdzie jest pies pogrzebany, czyli o co w tym wszystkim chodzi. W barach i restauracjach czułam się nieswojo, nie wiedziałam, gdzie mam podejść, kiedy zapłacić, co zamówić. Pomimo biegłej znajomości języka włoskiego nie wiedziałam, jak rozmawiać z kelnerem(-ką), czułam presję, że muszę zdecydować, co zamówić, a nie wiedziałam nawet, co mam do wyboru. Czasami udawałam, że nie mówię po włosku. Traktowano mnie wtedy jak turystkę, wręczano do ręki to, co uznano za odpowiednie dla przyjezdnych, nie zadawano zbędnych pytań i miałam to z głowy.

Włoscy klienci poruszali się w barach w sposób naturalny, wszystko było dla nich oczywiste, wiedzieli, czego chcą, miałam wręcz wrażenie, że byli częścią tych miejsc. Pytałam zatem, prosiłam o pomoc przyjaciół i oczywiście sama obserwowałam i wyciągałam wnioski. Analiza zachowania Włochów w barach i restauracjach do tej pory sprawia mi dużą przyjemność i bardzo wiele uczy. Z czasem zrozumiałam pewne mechanizmy i weszły mi one w krew tak bardzo, że teraz, po latach mieszkania tutaj, uznaję je za „oczywiste oczywistości”. Ciężko mi je nawet zebrać w jedną całość i stwierdzić, co mnie blokowało na początku, czego wtedy nie rozumiałam. Sięgam pamięcią do tych czasów i staram się stworzyć coś na kształt streszczenia moich wieloletnich obserwacji.

  1. Wchodząc do baru, przywitaj się z barmanem(-ką). Powiedz Buongiorno albo Ciao! (albo Hello lub Hi). Pomachaj ręką na przywitanie. Nie wstydź się, bądź pewny(-na) siebie. Barman(ka) i tak zauważy, że jesteś obcokrajowcem, a jak nie zrozumie i zacznie do Ciebie mówić po włosku, odpowiedz: Non parlo italiano / Non capisco / I don’t understand albo po polsku: Nie rozumiem. Twoja chęć nawiązania kontaktu zostanie doceniona. Rolą barmana(-ki) jest również interakcja, nie tylko podawanie napojów. Takie przywitanie sprawi, że oboje poczujecie się dobrze, a rytuał picia kawy będzie miał przyjemny start.
  2. Zazwyczaj najpierw płacisz w kasie, a następnie z paragonem podchodzisz do lady barowej po odbiór zamówienia. W turystycznych barach jest tak praktycznie zawsze. W barach lokalnych, gdzie wszyscy Cię znają lub poza turystycznymi szlakami najpierw pijesz kawę i angażujesz się w interakcję z barmanem(-ką) oraz osobą, z którą jesteś, a płacisz tuż przed wyjściem.
  3. Jeśli tylko pijesz kawę, nie siadaj przy stoliku, wypij ją przy barze lub stoliku stojącym. Jeśli w miejscu turystycznym usiądziesz z kawą przy stoliku, obsługa doliczy Ci coperto – zazwyczaj jest to 1,5–3 EUR. Uważaj, zwłaszcza w tych turystycznych miejscach „koszą”. Rób jak Włosi – napij się kawy przy barze. Chyba że chcesz usiąść, poobserwować, zjeść rogalik, śniadanie, na spokojnie przejrzeć mapę lub pogadać – wtedy siadaj, ale wcześniej sprawdź, czy do rachunku nie zostanie doliczona opłata i licz się z jej ewentualnym uiszczeniem. Turystom często się o niej nie wspomina, Włochom już tak. Zauważ, że Włosi często jedzą rogalik na stojąco. Nie wiedziałeś(-aś) dlaczego? Właśnie dlatego. W barach znajdujących się poza turystycznymi szlakami raczej nie spotkasz się z obowiązkiem zapłaty za stolik.
  4. Kiedy Włoch w barze zamawia kawę, ma na myśli ESPRESSO (absolutnie nie „eXpresso”!!!). Nikt nie krzyczy: Proszę espresso!. ZAMAWIA SIĘ KAWĘ. Jeśli chcesz, to powiedz: Caffé. Jeśli Ci się wymsknie i zamówisz espresso, to spokojnie, jesteś obcokrajowcem, Włosi wybaczą Ci wiele (ale nie wszystko – „eXpresso” niektórzy mogą nie przebaczyć).
  5. Fajnie wiedzieć, czego chcesz, to znaczy jaką kawę chcesz zamówić, zwłaszcza że zazwyczaj płacisz wcześniej, a w barze podajesz tylko paragon i ewentualnie potwierdzasz swój wybór. Rodzaje kawy opisałam w poprzednim artykule – możesz wesprzeć się moją listą.
  6. Kawę espresso lub macchiato pije się dość szybko – na dwa, trzy, maks. cztery łyki. Czeka się chwilkę, aż wystygnie, ewentualnie słodzi w międzyczasie, a później praktycznie duszkiem wypija zawartość filiżanki.
  7. Cappuccino zwykle piję się rano, traktując je jak śniadanie lub do śniadania. Ewentualnie możesz się go napić około godziny 10:00–11:00 i zjeść przy tym rogalik lub jakąś słodkość w ramach drugiego śniadania – ja sama często tak robię. Jeśli chcesz się poczuć jak prawdziwy(-wa) Włoch(-szka), po południu wybierz coś innego – jest wiele opcji (odsyłam znów do mojego wcześniejszego artykułu). Ja polecam marocchino. Jeżeli jesteś z Włochami, to nigdy, PRZENIGDY nie zamawiaj cappuccino po południu! Jako przykład chciałabym przytoczyć pewną historię, która wydarzyła się w Mediolanie, i której byłam świadkiem. Polki, które miały magisteria z filologii włoskiej i pięknie mówiły po włosku, przyjechały do Włoch na delegację i gdy poszły z klientami na popołudniową kawę, zamówiły cappuccino. Widziałam minę i zmieszanie dwójki towarzyszących im Włochów, którzy dwa razy zapytali, czy na pewno o tej godzinie chcą cappuccino, a składając zamówienie u barmana, zapewniali – Potwierdziły nam, że obie chcą cappuccino. Potwierdziły. Na pewno chcą cappuccino. Żeby ukazać analogię – to tak, jakbyś na spotkaniu z klientem około godziny 15:00 zamówił(a) sobie owsiankę z owocami albo jogurt śniadaniowy. Kawa z Włochem to takie „spotkanko” służące budowaniu relacji. Pretekst, żeby porozmawiać o niczym lub wręcz przeciwnie – o czymś istotnym. Wtedy samą kawę pije się na trzy łyki, a kwintesencją spotkania jest relacja w luźnych warunkach, to rytuał. Jeśli zamawiasz cappuccino po południu, zaburzasz go.

Przeszłam z cappuccino na spotkanie z Włochem, ale uważam, że to był dobry i ważny sok w bok, bo jak widać na przytoczonym przykładzie, nawet mistrzowie popełniają gafy 😉

  1. Nie narzekaj pod nosem, jeśli podano Ci nie to, czego chciałeś(-aś). Postaraj się wytłumaczyć, że chodziło o coś innego. Jeśli masz trudności z komunikacją, spróbuj to pokazać (Włosi bardzo dobrze rozumieją gesty). Barman(ka) też człowiek – może się mylić. Zdarzyło mi się kilka razy, że popełniono błąd podczas realizacji mojego zamówienia. W większości przypadków Włosi pójdą Ci na rękę, a Ty zapamiętasz to zdarzenie jako ciekawą przygodę, bo zazwyczaj barman(k)i dodają do takiego poprawianego zamówienia kilka niezapomnianych włoskich gestów i uśmiechów.
  2. Tak samo, jak wchodząc do baru, się witasz, tak samo pożegnaj się, wychodząc. Ciao, Buon Giorno, Salve, Arrivederci, Bye! Jak tam chcesz. A jak Cię zatka i nie będziesz wiedział(a), co powiedzieć, to chociaż pomachaj ręką na do widzenia. Jeśli Cię nie zauważą, to trudno! Lepiej się pożegnać niezauważonym niż wyjść zauważonym, ale jak gbur. Takie pożegnanie sprawi, że przyjemniej zapamiętasz wizytę w barze. Spróbuj!
  3. Jeśli chcesz tylko skorzystać z łazienki – luz, ale kup w barze przynajmniej wodę, jeśli akurat nie masz ochoty na kawę.
  4. Nie polecam Polakom zamawiania we Włoszech herbaty – chyba że jesteś w górach, herbaciarni lub jakiejś dobrej cukierni. Herbata serwowana we włoskich barach często nie jest gorąca i jest jej malutko – w większości przypadków nie uraczysz nią swojego podniebienia. Znam Włochów, którzy piją herbatę wyłącznie wtedy, gdy są chorzy, i właśnie z przeziębieniem kojarzy im się ten napój. Jeśli spotykasz się z Włochem, też lepiej nie zamawiaj herbaty – Twój towarzysz skończy pić kawę, a Ty nadal będziesz czekać, aż herbata się zaparzy. Sytuacja będzie niekomfortowa – odradzam.

Tyle tipów z kieszeni, które są wynikiem moich wieloletnich obserwacji. Mam nadzieję, że Ci się przydadzą. Chociaż może są to „oczywiste oczywistości”?

Dodaj komentarz